poniedziałek, 29 października 2012

przygotowania

Razem z Peljaszką, przyszłym kotem rezydentem przygotowujemy się na rozpoczęcie działalności domu tymczasowego. Tak na prawdę, to ja o tym myślę całymi dniami, a on biega po pierwszym śniegu w domu moich rodziców, niczego nie świadom. Za tydzień zadzwonię do fundacji i podpiszę umowę.Spróbuję, trzeba w życiu próbować. Umowa będzie podpisana na czas określony.
Problemem, z którym się borykam jest to, że jestem studentką i nie mieszkam na stałe w Zabrzu. Kiedy mam wolne na uczelni, wracam do domu, często jest to kilka dni, nawet tygodni. Co zrobić z kotem, któremu nie zdąży się znaleźć domu? Moje wątpliwości rozwiała dziewczyna z fundacji, przecież nie tylko studenci wyjeżdżają na kilka dni, każdemu się to zdarza. Domy tymczasowe wyglądają na formę wszechstronnej pomocy: ty nie możesz, ja zajmę się Twoim zwierzęciem, ja wyjeżdżam, ty to zrobisz. Uff..

Przygotowań jako takich nie ma, ponieważ mając już jednego kota, praktycznie wszystko jest. Kuweta, zabawki, drzewo dla kota zrobione ze stolików z Ikei, masa kocyków, leżanek (ukochaną jest ta na lodówce- świetny widok na całe mieszkanie).

 Myślę, że przygotowania prowadzę raczej w głowie, żeby nie zżyć się zbyt z podopiecznym. Ja nie mogę się z nim zżyć, mam limit kotów własnych przekroczony. Nie tylko Peljaszka, który mieszka ze mną w Zabrzu, ale w domu są jeszcze dwa stare koty. Po pierwsze jedzą szalone ilości, zrzucają sierści kilogramy, choć są krótkowłose, a poza tym nie do końca się lubią i "ustawki" składające się z trzech kotów to już okropna jatka. Szczególnie Nikita nie lubi innych kotów, już i tak znajda Peliks nadszarpnął jej nerwów.
Inne sprawy organizacyjne? Karmę i żwirek dla "podopiecznych" będę dostawała od fundacji, dlatego moje wydatki się nie zmienią. Będą wynosiły "równowartość" jednego kota. I ewentualne leczenie fundacja też opłaci. Tylko poproszono mnie o wstawienie moskitiery w okno, mój kot nie ma zapędów "wyskokowych", ale wolałabym nie gonić kota po całym osiedlu.
Układ wydaje się idealny. Jeszcze tylko tydzień tego wyczekiwania!