Świąteczne zamieszanie minęło, w końcu mogę spokojnie coś napisać i nawet (o zrządzenie losu!) dodać piękne zdjęcia. Po świątecznej zawierusze, gdzie z ogromną pomocą mi przyszła poprzednia właścicielka tymczasowa Lusi, okazało się, że nie mam z kim zostawić kotów w sylwestra. Z pomocą przyszły reklamy autobusowe- opieka nad kotem/ psem z Gliwic. Oprócz tego, że Pani Kasia z PetSmile zajęła się zwierzyną, to jeszcze zrobiła im piękną sesję zdjęciową- czego owoce można oglądać poniżej razem z opisami kształtujących się charakterów:
.jpg)
Skierka- nazywana przez nas małą Azjatką przez układ oczu, lekko skierowanych ku górze. Staje się ogromną pieszczochą, kiedy wchodzi na kolana mruczy wniebogłosy i wpatruje się w człowieka z miłością. Ma już zaufanie do ludzi, nie ucieka. Stosunkowo najcichsza z kociąt, najciszej miauczy przy jedzeniu, ale nie oznacza, że jest tą najsłabszą. Wszystkie trzy kocięta są ze sobą bardzo zżyte. Jest najmniej zabawowa, w porównaniu z pozostałymi, ale czasami z siostrą kotłują się tworząc zwartą czarną masę. Dama z niej będzie.
.jpg)
Pchełka- dla rozróżnienia ze Skierką: indoeuropejska. Kiedy do mnie trafiła miała zaawansowany koci katar, lewe oczko strasznie zapuchnięte, a teraz młoda dama wygląda tak! Jest drugą czarnuszką i przeważnie da się ją rozpoznać po oczach, chyba że dla żartu zrobią ze Skierką taką samą minę. Najgłośniej upomina się o swoje. Jest mniejszym pieszczochem niż pozostałe. Nie zawsze przyjdzie, czasem od tłoku na kolanach woli kaloryfer. Ale jak już się pojawi w okolicy człowieka, geny dają o sobie znać i dorównuje rodzeństwu przylepnością i mruczandem. Jest większym rozbójnikiem niż Skra, to ona biega i skacze bez przerwy z braciszkiem, ich zabawom nie ma końca.
.jpg)
Piotruś Pan: jak to facet- straszny pieszczoch, pierwszy pakuje się na kolana i ociera o człowieka robiąc piruety i prezentując swoje wdzięki, w akompaniamencie głośnego mruczenia. Nie odpuści, gdy inny kot leży już na kolanach, to on też musi. Oprócz tego bardzo często siada mi na ramieniu mając oko na moje notatki czy książki. Z tego powodu bywa nazywany Kakadu. Trochę walczę z jego skodurostwem, ponieważ jest chyba najbardziej łasy na ludzkie jedzenie, konkurując z Luśką o pierwsze miejsce.
.jpg)
Lusia- nie raz już o niej pisałam i tylko potwierdzę. Duża kotka, dostojna dama, która wdzięczy się przy głaskaniu. Nie jest nakolankowa, raczej pościelowa. Od pewnego czasu przekonała się do mojego towarzystwa i kociaków stale hałasujących więc śpi u mnie na łóżku. Gdy rozłożę pościel, ona na niej jest pierwsza i prawie nie schodzi. Pomimo, że jest skodurem polującym na każde zostawione jedzenie, zastanawiam się czy to nie dla sportu, bo podczas batalii przy podawaniu jedzenia ona czeka na swoją kolej z boku, bo wie, że i tak dostanie. Może to jakaś zubożała szlachcianka? ;)