
Przed zimą nasilone zgłoszenia o bezbronnych kotkach bombardują fundację. W tym momencie jest 5 miotów do uratowania, a to na pewno nie koniec. Nie potrafiłam ich nie przyjąć, pomimo że na początku w mieszkaniu był sajgon, nie mogłam. Przyjechały do mnie w środę popołudniu. Słychać je było na całej klatce- płacz trzech maluteńkich kociąt. Dwie czarne kotki i jeden pręgowany kocurek, w typie ocicat, jak nic! Zaniedbane kociątka- obraz rozpaczy, chudziutkie z wystającymi kostkami. A najmniejsza z nich ma koci katar (świszczy przy oddychaniu- przynajmniej wiem gdzie jest, chrapie jak śpi, kicha całymi seriami i niestety ma zapuchnięte oczka, szczególnie jedno). Mała dostaje krople i antybiotyk. Zdrowieje, bo apetyt ma coraz większy!
Przyjechały malutkie, niedożywione i dzikie. Środa i czwatek upłynęły nam na chowaniu się za łóżko, do szafy. Każdy mój ruch był sygnałem- uciekamy! Podanie lekarstw było prawdziwym polowaniem.
Wczoraj wieczorem udało nam się z Magdą maluchy oswoić, już nie uciekają, bawią się na całego, wdrapują na łóżko i co najważniejsze- załatwiają się już do kuwety!
Złapały to błyskawicznie, po dwóch- trzech wpadkach teraz jestem spokojna, że wracając po zajęciach nie zastanę niespodzianek w kątach! Reakcja Peliksa i Milusi nie była zaskoczeniem- są zagubione, wściekłe, szczególnie czarny, który warczy, zgrzyta i syczy. Luśka już pogodziła się ze zgrają skaczących myszek (bo są niewiele większe). Przyjmuje to ze stoickim spokojem, jak to na nią przystało.
 |
| Pchełka |
Pchełka jest najmniejsza, najsmutniejsza i najkochańsza. Ma zapuchnięte oczka, świszczący nosek, ale jako jedyna nie bała się mnie. Przykucnęła sobie na kocyku i spała bardzo dużo. To dobrze, bo podobno podczas snu się zdrowieje. Raz skusiła się na żółtko jajka i od tego czasu apetyt jej dopisuje, co dobrze rokuje. Nie wiadomo czy jedno oczko nie będzie wymagało interwencji chirurgicznej.
 |
| Skierka |
Skierka- bała się mnie najbardziej, ale jak tylko zapominała, że jestem w pokoju, biegała i skakała jak szalona! Żywa iskierka. Ma uroczy kocięcy wytrzeszcz i choć drobniejsza od brata walczy z nim zajadle.
Piotruś Pan- prosto z Nibylandii. Zadziorny i bardzo inteligentny kocurek. Pierwszy załapał kuwetkowy savoir- vivre. Razem ze Skierką szaleją po całym mieszkaniu. A jako jedyny przyszedł dzisiaj w nocy do mnie,przytulił się i zasnął. To będzie pieszczoch!
 |
| Piotruś Pan |