poniedziałek, 28 stycznia 2013

Jeśli możecie, to proszę, udostępniajcie gdzie się tylko da!


Imię: Pchełka, Skierka, Piotruś Pan
Płeć: czarne- kotki, pręgowany- kocur
Data urodzenia: 2012
Kastracja: nie
Szczepienia: będą zaszczepione przed adopcją
Stosunek do kotów: bardzo dobry
Stosunek do psów: nieznany- to kocięta więc nie powinno być problemu
Stosunek do dzieci:  nieznany
Kontakt do opiekuna:  tel. 515734884

Opis, uwagi: trzymiesięczne kocięta, odebrane zbieraczce kotów. Kocięta przechodziły wirusowe zapalenie spojówek, które kończymy dobijać. Szczególnie dotknięta była Pchełka, jej oko było bardzo zapuchnięte, ale zagoiło się bez śladu. Maluchy mają bardzo delikatne żołądki, dlatego na razie karmione są gotowanym kurczakiem. Miejmy nadzieję, że jest to spowodowane kuracją antybiotykową.
Wszystkie trzy są bardzo ciekawskie, żywe i przymilne. Najbardziej rozwinięty pod względem fizycznym jest Piotruś Pan, który wskakuje na każdą szafę i już nie ma przed nim przeszkód. Wszystkie przychodzą na kolana mruczą jak nakręcone i śpią jak najbliżej człowieka. Przyzwyczajone do kuwe, uczone korzystania z drapaka i przyzwyczajane do czesania.
Więcej informacji na facebooku: https://www.facebook.com/Rumanek i blogu: http://rumanowy.blogspot.com/

wtorek, 15 stycznia 2013

Na gór szczyty

Piotruś pan, muszę się z Wami tym podzielić, właśnie wskoczył na najwyższą szafę w mieszkaniu. Nie ma już przed nim żadnych granic!
Właśnie wszystkie małe gwiazdy ułożyły się na pościeli, ograniczając mi możliwość ruchu. No nic, jestem skazana na łóżko!
Kocięta dorastają, mam wrażenie, że się już trochę zmieniły, szczególnie Piotruś Pan, jakby wysmuklał i pyszczek mu się zrobił poważniejszy. A jednej z moich mulatek pojawia się bielutki paseczek na brzuchu. Uff, łatwiej  będzie je rozróżnić!
One się zmieniają, a my dobijamy ostatnie oznaki wirusa i szczepimy maleństwa. Szykujcie się!
Piotruś Pan
Skierka


Proszę nie zapominać o naszej "Luluchnie"!

środa, 2 stycznia 2013

Świąteczne zamieszanie minęło, w końcu mogę spokojnie coś napisać i nawet (o zrządzenie losu!) dodać piękne zdjęcia. Po świątecznej zawierusze, gdzie z ogromną pomocą mi przyszła poprzednia właścicielka tymczasowa Lusi, okazało się, że nie mam z kim zostawić kotów w sylwestra. Z pomocą przyszły reklamy autobusowe- opieka nad kotem/ psem z Gliwic. Oprócz tego, że Pani Kasia z PetSmile zajęła się zwierzyną, to jeszcze zrobiła im piękną sesję zdjęciową- czego owoce można oglądać poniżej razem z opisami kształtujących się charakterów:
Skierka- nazywana przez nas małą Azjatką przez układ oczu, lekko skierowanych ku górze. Staje się ogromną pieszczochą, kiedy wchodzi na kolana mruczy wniebogłosy i wpatruje się w człowieka z miłością. Ma już zaufanie do ludzi, nie ucieka. Stosunkowo najcichsza z kociąt, najciszej miauczy przy jedzeniu, ale nie oznacza, że jest tą najsłabszą. Wszystkie trzy kocięta są ze sobą bardzo zżyte. Jest najmniej zabawowa, w porównaniu z pozostałymi, ale czasami z siostrą kotłują się tworząc zwartą czarną masę. Dama z niej będzie.

Pchełka- dla rozróżnienia ze Skierką: indoeuropejska. Kiedy do mnie trafiła miała zaawansowany koci katar, lewe oczko strasznie zapuchnięte, a teraz młoda dama wygląda tak! Jest drugą czarnuszką i przeważnie da się ją rozpoznać po oczach, chyba że dla żartu zrobią ze Skierką taką samą minę. Najgłośniej upomina się o swoje. Jest mniejszym pieszczochem niż pozostałe. Nie zawsze przyjdzie, czasem od tłoku na kolanach woli kaloryfer. Ale jak już się pojawi w okolicy człowieka, geny dają o sobie znać i dorównuje rodzeństwu przylepnością i mruczandem. Jest większym rozbójnikiem niż Skra, to ona biega i skacze bez przerwy z braciszkiem, ich zabawom nie ma końca.

Piotruś Pan: jak to facet- straszny pieszczoch, pierwszy pakuje się na kolana i ociera o człowieka robiąc piruety i prezentując swoje wdzięki, w akompaniamencie głośnego mruczenia. Nie odpuści, gdy inny kot leży już na kolanach, to on też musi. Oprócz tego bardzo często siada mi na ramieniu mając oko na moje notatki czy książki. Z tego powodu bywa nazywany Kakadu. Trochę walczę z jego skodurostwem, ponieważ jest chyba najbardziej łasy na ludzkie jedzenie, konkurując z Luśką o pierwsze miejsce.
Lusia- nie raz już o niej pisałam i tylko potwierdzę. Duża kotka, dostojna dama, która wdzięczy się przy głaskaniu. Nie jest nakolankowa, raczej pościelowa. Od pewnego czasu przekonała się do mojego towarzystwa i kociaków stale hałasujących więc śpi u mnie na łóżku. Gdy rozłożę pościel, ona na niej jest pierwsza i prawie nie schodzi. Pomimo, że jest skodurem polującym na każde zostawione jedzenie, zastanawiam się czy to nie dla sportu, bo podczas batalii przy podawaniu jedzenia ona czeka na swoją kolej z boku, bo wie, że i tak dostanie. Może to jakaś zubożała szlachcianka? ;)