niedziela, 25 listopada 2012

Słodka droga przez mękę!

Lusia
Maluchy, nie powiem, dają w kość. Poranek wygląda tak:
Pchełka
- sprawdzenie czy żaden z pchających się do łóżka nie został przygnieciony w nocy,
- sprawdzenie czy wszystkie trafiły do kuwety, niestety z tym się łączy złorzeczenie na wszystkie koty świata,
- wyłapanie i podzielenie zwierzyny na duże i małe,
- przemycenie małym antybiotyków w karmie i pilnowanie, żeby każdy zjadł jedną porcję,
- zachwyt nad urodą kociąt i ogólne uwielbienie wszystkich kotów świata.
Czyli koło się zamyka.



Peljaszka i Luśka już kociaki małe tolerują, Peliks nawet próbuje się z tymi mikrusami bawić. Jeżeli o zabawę chodzi to maluchy pobijają rekordy. Z każdą chwilą są coraz wyżej i w coraz ciekawszych miejscach. Pchełka już jest na tyle zdrowiejąca, że nie odstaje w kocich zabawach ani na krok!
Piotruś Pan
Z moich obserwacji:
Piotruś Pan, nazywany też Cypiskiem, jest żywy, odważny ale też baardzo przytulaśny.
Skierka







Skierka wciąż troszkę wycofana, chodzi własnymi ścieżkami. Prawdziwa iskierka, przebiega w szale i potem znika. Strasznie ciekawskie kocie. A oczy ma najpiękniejsze! Nie mogę się napatrzeć.




Z Pchełką coraz lepiej, oczko ma coraz większe, prawie już nie kicha. Najmniej się boi i jest zdecydowanie najbardziej cwana. Wie gdzie się położyć, żeby było najcieplej, miauczy najgłośniej prosząc o jedzenie.
Komputerowy maniak- Pchełka

1 komentarz: